Koniec z oszustwami handlarzy! Czyżby?

Koniec z oszustwami handlarzy! Czyżby?

Od niedawna karane jest cofanie licznika, a teraz, jak czytamy w artykule Autokult.pl, także jakiekolwiek kłamstwo dotyczące stanu samochodu. O co tak naprawdę chodzi? Dowiesz się już za chwilę!

Któż z nas chciałby jechać po auto setki kilometrów tylko po to by przekonać się, że jest ono tylko odpicowaną kupą złomu? No właśnie…A jakże często przecież się zdarza, że przez telefon słyszymy zapewnienia o idealnym stanie danego egzemplarza, a na miejscu…jest różnie. A z artykułu autokult.pl dowiadujemy się, że w takie sytuacji możemy od sprzedającego żądać rekompensaty za koszt dojazdu!

Czy to prawda?

Czy od tej pory rzeczywiście będziemy mogli żądać od handlarza rekompensaty za czas stracony na oględziny auta? Cóż, teoretycznie jest to możliwe. Problem jednak w tym, że tak naprawdę nie da się jednoznacznie określić czy owo odszkodowanie za stracony czas będzie się dało od nieuczciwego handlarza wyegzekwować!Liczniki w aucie

Najlepszy przykład – malowanie pewnych części nadwozia. Nawet jeżeli sprzedający poinformuje Was przez telefon, że na aucie żaden element nie był malowany, a Wy swoim miernikiem wykryjecie szpachlę….sąd wcale nie musi uznać, że zostaliście oszukani! No bo zgodnie z prawem takie auto musiałby zbadać licencjonowany rzeczoznawca i dopiero wtedy wydać osąd, czy auto rzeczywiście było lakierowane czy też nie. A to już kolejne koszty.

Poza tym, niezbyt wyobrażamy sobie wyegzekwowanie od nieuczciwego sprzedającego kwoty straconej przez Was za dojazd. Niemalże na pewno nie byłoby to łatwe i mogłoby się skończyć niemiłą dla obu stron konfrontacją. A wtedy może już dojść zupełnie inny paragraf, ot choćby Art 158 kodeksu karnego, dotyczącego udziału w bójce czy art 190 KK, dotyczący gróźb.

“Ogłoszenie nie stanowi oferty”

To jest mocno dyskusyjny zapis. Teoretycznie, skoro sprzedawca publikuje ogłoszenie o sprzedaży auta na Allegro/Otomoto/Gratka czy jakimkolwiek innym portalu to raczej zakładamy, że jest to czynione w celu sprzedania auta, a nie pochwalenia się nim przed znajomymi. Tyle tylko, że w praktyce ten zapis chroni sprzedającego przed odpowiedzialnością za wszystkie nieprawdziwe zapisy w ogłoszeniu! Zawsze może się bowiem wyprzeć twierdząc, że tekst w ogłoszeniu stanowił “radosną twórczość”, a nie propozycję dla klienta.Oszustwa w handlu autami

A gdy do rozprawy dojdzie…

Załóżmy jednak, że postępujesz jak sugeruje autokult.pl. Nieuczciwy sprzedający nie chce oddać Tobie pieniędzy za dojazd, a Ty decydujesz się pozwać go  do sądu. Co Cię czeka?

  • Regularne wyjazdy do miejsca siedziby firmy sprzedającego (bo rozprawa odbywać się będzie właśnie tam)…
  • Konieczność powołania biegłych
  • Konieczność osobistego stawiennictwa na każdej rozprawie

Itd itp….

Podsumowanie

Powiedz – czy to się opłaca? Na przejazd przez całą Polskę wydamy może kilkaset złotych, a przecież raczej rzadkie są przypadki, by ktoś jechał z Ustrzyk Dolnych do Świnoujścia (ponad 1000 km) tylko po to, by obejrzeć samochód!Komis aut używanych

Naszym zdaniem nie – i wcale nie dlatego, że sami sprawdzamy auta przed zakupem! Owszem, przytoczone przez autora paragrafy i argumenty mają sens, tyle tylko że w praktyce będzie bardzo trudno wyegzekwować od sprzedającego nawet złotówkę!

Artykuł na autokult.pl znajdziecie tutaj: https://autokult.pl/30758,jedziesz-ogladac-samochod-a-na-miejscu-zlom-nalezy-ci-sie-odszkodowanie

Dodaj komentarz